Tak sobie siedzę i myślę…
Gdzie lub kiedy jest ten CZAS, w którym będzie to właściwe TO.

– mamo, pobaw się ze mną – mówi mała, cudna dziewczynka
– kiedy? – pyta mama, przygotowując śniadanie
– teraz – odpowiada dziewczynka
– zaraz – odpowiada lekko poirytowana mama
Kolejna wiosna…
– mamo, pobaw się ze mną – mówi większa, cudna dziewczynka
– kiedy? – pyta mama, przygotowując obiad
– teraz – odpowiada dziewczynka
– zaraz – odpowiada lekko poirytowana mama
Kolejna wiosna…
– mamo, pobaw się ze mną – mówi całkiem już duża, cudna dziewczynka
– kiedy? – pyta mama, przygotowując kolację
– teraz – odpowiada dziewczynka
– zaraz – odpowiada lekko poirytowana mama
Przyszło lato
– córeczko, może się z Tobą pobawić? – pyta całkiem dojrzała mama cudnej nastolatki
– teraz? – pyta dziewczyna z niedowierzaniem
– teraz – odpowiada mama ze smutkiem w głosie
– żartujesz? – rzuca przez ramię dziewczyna i nakłada słuchawki
Przyszła jesień
– córeczko, może do mnie wpadniesz? – pyta przez telefon całkiem już siwa kobieta
– kiedy? – pyta dojrzała już kobieta
– teraz – odpowiada mama
– zaraz oddzwonię. Nie mogę teraz rozmawiać – odpowiada lekko poirytowana dojrzała kobieta

Gdzie TO wszystko jest?
Może bliżej niż myślimy…
To może pójdę zadzwonić do swojej mamy, a jak przyjdzie z przedszkola moja mała cudna córeczka będę bawić się z nią jak nigdy dotąd…
Bo skąd wiem, ile TO wszystko CZASU będzie trwać…
Nie wiem.
Jedno wiem na pewno – nie będzie trwać wiecznie.
I ta świadomość dodaje mi tylko skrzydeł, by spijać nektar tego co jest, a nie czaić się na jakiś niewiadomy, cudowny eliksir tego co BYĆ MOŻE kiedyś BĘDZIE.
Nie będzie.
Jeśli dzisiaj NIE JEST, to później, tym bardziej…

tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska


KOMENTARZE: