Właśnie zastanawiam się nad ideą – co ja tak naprawdę umiem robić? Z mojej podświadomości szybko przychodzi słowo, którego nie oczekiwałam. Pisać. I jeśli się teraz nad tym dobrze zastanowię, to tak, to umiem robić. Ubierać w słowa myśli, słowa zaś układać w logiczne zdania, z których to wynika pewna koncepcja, która z kolei zazębia się z kolejną koncepcją, dając na koniec pewnego rodzaju podsumowanie. Tak, można byłoby powiedzieć, że piszę bajki, czasem nawet filozoficzne dla dorosłych. Moje historie są moje o tyle, że mogą być też Twoje. Emocje, które przeżywam mogą być również Twoje, sytuacje które na mnie spadają mogą być Twoje. Rozterki, lęki, radości, smutki to wszystko w pewnych warunkach mogłoby być Twoje. Co to wszystko znaczy? Że jesteśmy podobni. I że pewne prawdy są uniwersalne. Nie trzeba nawet dużej ilości słów, by to poczuć. Wystarczy czasami tylko coś napisać lub przeczytać. I kto powiedział, że umysły nie są połączone? Przecież ja teraz łączę się z Tobą. Nie wiem nawet jak masz na imię, ani kiedy to przeczytasz, ale skoro to TERAZ czytasz, a ja to w TERAZ piszę, to znaczy, że w tym konkretnym momencie łączę się z Twoim umysłem. Razem przeżywamy słowa. Czy są to moje słowa? A czy to jest mój umysł?

Jeśli założylibyśmy sobie taką całkiem hipotetyczną i zwariowaną sytuację, że mój umysł nie jest mój, a Twój nie jest Twój, tylko Twój i mój umysł jest po prostu umysłem? Co by z tego wyniknęło? Że może ja pisze o Tobie a nie o sobie, a Ty czytasz o sobie a nie o mnie?

Czego więc chciałbyś się dowiedzieć o sobie? Jaki fragment Ciebie byłby dla Ciebie ciekawym do odkrycia? O czym nie wiesz? O czym chciałbyś się ode mnie dowiedzieć? Że jesteś fajny? Że jesteś kochany? Że jesteś cool, takim jakim jesteś? Że jesteś wartościowym człowiekiem? Że akceptujesz siebie? Że potrafisz spoglądać w gwiazdy, cieszyć się wiosną, czy powiedzieć dwa proste słowa „kocham Cię”?

A teraz pomyśl, co jest Twoją własną, niepowtarzalną prawdą. Albo co mogłoby być. A teraz zastanów się, że skoro ja piszę o Tobie, to jednak to jest o Tobie. Lub mogłoby być. Co więc skłania Cię do akceptacji lub nieakceptacji powyższych stwierdzeń? W sumie to tylko punkt widzenia. Ale nie zapomnij, od tego punktu widzenia zależy bardzo dużo. W sumie to zależysz właśnie Ty. Bo Twoje punkty widzenia i Twoje postrzeganie siebie tworzy CIEBIE. I kropka.

KOMENTARZE: