Czy o wolność MUSISZ walczyć?

Czujemy wręcz instynktownie, że jeśli nie WYWALCZYMY sobie prawa do wolności – to zostaniemy uwięzieni w jakiejś nieokreślonej ale pewnej niewoli. Ale… jak możemy walczyć o coś, czego do końca nie rozumiemy? Wolność. Moja czy Twoja?… Kiedy moja wolność wchodzi w Twoją? Wtedy, kiedy przekraczam Twoje granice. Ale żeby wiedzieć gdzie są Twoje granice, muszę poznać też gdzie są moje… Uważam wciąż i wciąż od nowa za słuszne tylko moje poglądy, moje przekonania, moje wartości. W każdej sytuacji. W małej skali. W dużej skali. To MOJE musi być zawsze na wierzchu. Sądzę, że moje poglądy mają wyższość nad Twoimi i dam się za to pokroić. Będę próbował Cię zmusić do przyjęcia mojego punktu widzenia, mojego postrzegania świata. A jak to ...

Czytaj dalej...


Przerywałam konflikt (#czarnyponiedziałek) Ciszą.

Ale nie ciszą, która jest uległością, nie ciszą, która jest milczeniem z powodu strachu, obrażenia czy złości. Za to ciszą, która daje spokój umysłu i MOC. A teraz zaczynam MÓWIĆ. Przemawiam teraz jako KOBIETA i jako CZŁOWIEK. Ponad podziałami, ponad ustawami, ponad płcią, ponad religiami. O co chodzi w tym konflikcie? O to, że chce się nam – ludziom zarówno kobietom jak i mężczyznom narzucić swoje poglądy i swoje wartości. SIŁĄ. PRZEMOCĄ. I prawem, które jest tak skomplikowane i tak skonstruowane, że wydaje się, iż istnieje ono wyłącznie dla niego samego, a nie dla nas – LUDZI. Przez to tworzą się podziały. Tworzy sięrozłam. Oni- my, czarni-biali, dzieci-dorośli, kobiety-mężczyźni. Ale jak mieliśmy okazję zaobserwować, potrafimy połączyć się jako ludzie. Oddolnie. ...

Czytaj dalej...


Bajka „O tym, jak słowik przestał śpiewać”

„Już od niepamiętnych czasów mama słowika chorowała. Nie znano lekarstwa na tę dziwną przypadłość. Z dnia na dzień Pani Dulce stawała się słabsza. – Nigdy nie rezygnuj z życia, synku. – powiedziała pewnego dnia. – Ja swoje życie przeżyłam cały czas bojąc się, już nawet nie wiem o co. Straciłam czas, – dodała słabym głosem – straciłam bardzo, bardzo dużo czasu. I proszę cię o jedno – ty go nie trać, bo to jest najcenniejsze co możesz mieć i co komuś możesz dać, oprócz miłości oczywiście. Kochałam cię bardzo, kocham i będę kochać – wyszeptała zamykając po raz ostatni oczy. Mały słowik zaniemówił. Chociaż od długiego czasu był przygotowany na najgorsze, nie wiedział, że w środku może istnieć taki ból. ...

Czytaj dalej...


Kilka mitów i prawd o psychologii pozytywnej.

Kilka mitów i prawd o psychologii pozytywnej. Czym jest ta cała psychologia pozytywna? Często ludzie zmęczeni pozytywnym myśleniem, afirmacjami, które prowadzą donikąd, umęczeni całą tą pozytywnością, zrezygnowani, przybici i nie rzadko z nieukrywaną wściekłością mówią mi – „Nie wierzę w to. Do d… z tą całą pozytywnością. Świat nie jest różowy. Nie ma opcji, nie zmienię go na lepszy. Moje myślenie nic nie zmienia. A raczej zmienia. Doznaję więcej wściekłości i frustracji, bo to całe pozytywne myślenie nie działa”. Jest tak dużo podręczników o pozytywności i szczęściu, że rzeczywiście w temacie można się nieźle pogubić. Zresztą jak we wszystkim w naszych czasach. Bo jednym z „pozytywnych” skutków aktualnej cywilizacji jest niesamowita ilość informacji, która jest na wyciągnięcie ręki. Niestety ta ...

Czytaj dalej...


Bajka „O Dużej, która nie potrafiła kochać”

– Dlaczego nie potrafisz mnie kochać? – spytała odważnie Mała żółta kulka Dużej. – Chcesz wiedzieć?! – krzyknęła Duża niebieska, stając się dzięki temu jeszcze większą. – Hmm – szepnęła Mała, stając się coraz mniejszą. – Bo mnie denerwujesz. Cały czas – odparowała Duża. – Ale czym? Przecież ja nic złego nie robię… – spytała cicho Mała. – Tym, że tobie wszystko się udaje, że robisz to, co chcesz, a to bardzo, bardzo drażni! – krzyknęła Duża, zbliżając się do okrągłych drzwi nory. – Przecież ja robię tylko to, co lubię. Nikogo nie chcę ranić… – głos Małej był coraz cichszy. – I w tym problem. No widzisz. Każdy robi to, czego nie lubi, a ty co sobie wyobrażasz? Że ...

Czytaj dalej...


Szczęście to nie błękit nieba.

Szczęście to nie błękit nieba. Ciekawa hipoteza… Dlaczego? Bo właśnie teraz, w samym sercu lata, my Polacy utożsamiamy szczęście z błękitnym niebem i słońcem, najlepiej od rana do wieczora przez 7 dni w tygodniu. Jeśli nie ma słońca to jest źle, jesteśmy nieszczęśliwi. Ale czyż można mieć „błękit nieba” zawsze?… Czym bliżej przyglądać się będziemy pojęciu szczęścia, to wyda nam się, że ucieka ono jak ogon zwariowanego psa, który oddala się od niego tym szybciej, im szybciej on sam biegnie… Wydaje się przecież, że podporządkowaliśmy cały nasz świat, żeby być szczęśliwymi. Wyrwaliśmy istnieniu co tylko się dało. Okiełznaliśmy. Podbiliśmy. Ukształtowaliśmy. Poszliśmy w górę i w dół. Poznaliśmy zarówno wielkie jak i małe. Zagłębiliśmy się swoją wiedzą daleko – próbując rozwiązać ...

Czytaj dalej...


Wróciłam:) Z bajkami.

Tak, jak zapowiedziałam, w ostatnim poście, tak i zrobiłam. Poniosły mnie bajki. Odłożyłam na bok prawie wszystko, włączając w to i mojego bloga. Rozkochałam się w zwierzaczkach, królewnach, królach i małych dzieciach, dla których pisałam książkę. Tak, nie mogę nie uśmiechnąć się pisząc te słowa, bo zaledwie kilka tygodni temu zapadła decyzja, a tu już książka praktycznie napisana. I tak to chyba jest z marzeniami. Najpierw powstaje pomysł, potem rodzi się impuls, potem zapada decyzja o działaniu, a na koniec przychodzi sama realizacja. Niestety często zaganiani życiem wpadamy w wir tej dziwnej przypadłości, tego wirusa naszych czasów o nazwie „nie mam czasu”. Ale czas ma za to wtedy nas. Trzyma nas w szczelnym uścisku i nie wypuszcza, a my gonimy ...

Czytaj dalej...


O tym, jak się ogarnęłam z czasem. I bajka na deser.

Wczoraj czytałam Mai kilka baśni z albumu „Baśnie o miłości i innych dziwnych przypadkach” malarza Rafała Olbińskiego. W sumie to są to bajki dla dorosłych ale też i dla dzieci, czemu nie? Kiedy Maja już spała cudnym, głębokim snem cofnęłam się do początku książki i przeczytałam wstęp od autora. Była w nim pewna część, która głęboko mnie poruszyła. A mianowicie: „Moją książkę dedykuję swoim dzieciom z przeprosinami, że nie miałem zbyt dużo czasu na czytanie im do snu. Bardzo tego żałuję.” I w miarę jak słyszałam ten cudny, miarowy oddech mojej już od kilku dni sześciolatki, to myślałam sobie – czego mogę żałować gdy ona dorośnie? Czego nie mam czasu zrobić dziś? Przypomniał mi się nasz wspólny projekt. Książka pod ...

Czytaj dalej...


Cóż po mnie zostanie?

Dziś poetycznie i refleksyjnie…   Proponuję czytać z tłem muzycznym: https://www.youtube.com/watch?v=7maJOI3QMu0   Cóż po mnie zostanie, gdy świat zamknie moje oczy? Cóż zostanie? Te kwiaty na stole w wazonie? Żółte jak słońce żonkile i tulipany… Ta kanapa szara? Te zdjęcia w złotej oprawce? Czy uśmiech? Czy radość? Czy złość? Co zostawię po sobie idąc w podróż nieuchronną? Jaką pamięć o mnie skrywać będą tętniące życiem serca? Cóż po mnie zostanie? Oprócz pyłu i prochu i kilku kości suchych? Jakie wspomnienia tulił będzie wiatr? Cóż po mnie zostanie? Co zostawię światu? Dobro i miłość czy furię i złość? Bo odchodząc, żyć dalej będę, W emocjach, umysłach i sercach bliskich… Cóż po mnie zostanie? Czym zarażę świat? Mądrością czy bezmyślnością? Lekkością i świadomością, ...

Czytaj dalej...


KLATKA – czym bardziej nie daje Ci wyjść, tym bardziej chcesz być na zewnątrz…

KLATKA. Czym bardziej nie daje Ci wyjść, tym bardziej chcesz być na zewnątrz… Im bardziej jednak czujesz, że możesz być na zewnątrz, tym bardziej wolisz siedzieć w środku. Ot, cała natura człowieka. Ta ciepła i bezpieczna strefa komfortu…   Co więc potrzeba by z niej wyjść? Może paradoksalnie osaczyć się i stworzyć trudne warunki opuszczenia klatki? Może wtedy właśnie człowiekowi „zachce się”?   Dom, w którym żar ugasł, stoi na końcu drogi. Tylko jemioła samotna wie o jego istnieniu. Nikt z niego nie wychodzi ani nikt nie puka do jego drzwi. Wewnątrz mieszka człowiek ze złamanym sercem. – Niepotrzebny mi taki świat. Pomyślał pewnego dnia i spojrzał za okno. Był zachmurzony dzień. Zimno. Szaro i bez światła. – Nie wiem ...

Czytaj dalej...


Co chcesz ode mnie o sobie usłyszeć?

Właśnie zastanawiam się nad ideą – co ja tak naprawdę umiem robić? Z mojej podświadomości szybko przychodzi słowo, którego nie oczekiwałam. Pisać. I jeśli się teraz nad tym dobrze zastanowię, to tak, to umiem robić. Ubierać w słowa myśli, słowa zaś układać w logiczne zdania, z których to wynika pewna koncepcja, która z kolei zazębia się z kolejną koncepcją, dając na koniec pewnego rodzaju podsumowanie. Tak, można byłoby powiedzieć, że piszę bajki, czasem nawet filozoficzne dla dorosłych. Moje historie są moje o tyle, że mogą być też Twoje. Emocje, które przeżywam mogą być również Twoje, sytuacje które na mnie spadają mogą być Twoje. Rozterki, lęki, radości, smutki to wszystko w pewnych warunkach mogłoby być Twoje. Co to wszystko znaczy? Że ...

Czytaj dalej...


Medytacja. Krótko i węzłowato.

Często pada „to” pytanie: Po co mi właściwie ta cała medytacja? No więc odpisuję. Mam nadzieję prosto i najbardziej zwięźle jak umiem. Medytacja uważności zwiększa zrozumienie siebie samego i świata zewnętrznego. Celem medytacji jest zrównoważony, stabilny, czysty i przejrzysty a przede wszystkim zrelaksowany umysł. Umysł jest niezbędnym narzędziem do życia, ale tylko narzędziem, a nie władcą ciągnącym nas w swoje sidła i nieprawdziwe interpretacje rzeczywistości. Dzięki medytacji uważności wychodzimy powoli z pomieszania, w którym tkwimy. Pomieszania idei, hipotez, a nawet myśli, emocji i uczuć. Porządkujemy umysł. Zaczynamy widzieć bardziej to co jest, a nie to, co nam się wydaje, że jest. Te nieprawdziwe interpretacje rzeczywistości, te fantazje i wyobrażenia umysłu, te ciągłe ruminacje – czyli myślenie w kółko na każdy, ...

Czytaj dalej...


Nie zgadzasz się ze mną? To dobrze.

Nie zgadzasz się ze mną? To dobrze. Ktoś kiedyś powiedział, że pnę się do góry jak drzewo. Nie. Ja idę wgłąb. Coraz głębiej zanurzam się w sobie. Bez lin do podtrzymywania mnie samej, bez lin do łączności z powierzchnią. Zagłębiam się w czeluściach, zakamarkach, mrokach i światłach mojego umysłu. Badam od środka przestrzenie mojego jestestwa. I co ciekawe, nie ma tam niczego, czego mogłabym się uchwycić. Nic, co byłoby trwałe, niezależne, oddzielone. Nic, co byłoby chociaż jedną prawdziwą koncepcją, która nie znalazłaby również prawdy w swoim przeciwieństwie… Dlatego też zaczynam być coraz bardziej elastyczna. Co nie znaczy, że nie mam swojego zdania. Ale dopuszczam też zdanie innych. Inne poglądy, koncepcje i opcje. I dlatego lubię, gdy ktoś się ze mną ...

Czytaj dalej...


Czy mam wpływ na rzeczywistość?

Często zastanawiam się na ile mamy prawdziwy wpływ na rzeczywistość. Dziś wstaję wcześnie. Świeci słońce. Lubię. To jest zgodne z moim wyborem i z moimi oczekiwaniami. Kolejny dzień wstaję wcześnie. Pada deszcz. To jest niezgodne z moim wyborem i moimi oczekiwaniami. Nie lubię. To nie jest moja decyzja. Na co więc mamy wpływ a na co nie? Czy w ogóle możemy rozważać coś takiego jak nasz wpływ na cokolwiek? Według teorii new age mamy wpływ na wszystko. Pomyślisz dłużej “samochód” – a on się zjawi. Niejako sam się przyciągnie siłą Twojej woli. Będziesz wizualizował pieniądze – myk, a one jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki zjawią się na Twoim koncie. Będziesz wizualizował partnera, którego nie masz, dom, o którym możesz na ...

Czytaj dalej...


Wolna Wola

Paweł i Gaweł – dwaj przyjaciele z dzieciństwa postanowili przerwać złą od lat passę i udać się do Pana Boga z jednym, tym samym pytaniem. Pan Bóg przyjmował gości po kolei. Najpierw do przestronnego pokoju wypełnionego światłem wszedł Paweł. – Panie Boże, czy ja posiadam wolną wolę? – A jak myślisz? – odpowiedział sędziwy starzec drapiąc się po długiej brodzie. – Że posiadam – odpowiedział spokojnie mężczyzna. – Jest tak, jak myślisz. – odpowiedział Pan Bóg spokojnie. Mężczyzna ukłonił się nisko, podziękował i wyszedł. Po chwili do tego samego pokoju wszedł Gaweł. – Panie Boże, czy ja posiadam wolną wolę? – A jak myślisz? – spytał Pan Bóg z zaciekawieniem. – Że nie posiadam – odpowiedział dość nerwowo mężczyzna. – ...

Czytaj dalej...


Wsłuchuję się w szept świata

Wsłuchuję się w szept świata. Zamykam oczy. Oddycham miarowo. Świat coś do mnie mówi. Nie wiem co. Czym bardziej chcę go usłyszeć, tym bardziej nie słyszę dźwięków. Zamieram. Pochylam głowę. Wnikam w swoje wnętrze. Wsłuchuję się w moje jestestwo. Cisza. Nie, nie cisza. Myśli. Ciągłe myśli kręcą się po mojej głowie jak małe, robotne pszczółki zbierające słodki nektar by przerobić go na miód. Moje myśli jednak tylko brzęczą. O mam. Złapałam. To jest dźwięk mojego umysłu. To ciągłe brzęczenie. Może być coś poza nim? Pochylam głowę nisko i siadam do medytacji. Do najważniejszego spotkania. Z samą sobą. Brzęczenie dalej jest, ale jakby jakieś inne. Nabiera tonów i kolorów. Siedzę dalej patrząc na wewnętrzny film, rozgrywający się jakby pomimo mojej woli. ...

Czytaj dalej...


Co by było gdyby?

Siadasz przy stole, włączasz komputer. Niby niechcący wpada na Ciebie tekst o szczęściu. Czytasz. Wciągasz się na dwie długie minuty. „No tak, byłbym szczęśliwy, gdybym…”. Zastanawiasz się. W sumie to wszystko może do kogoś pasuje. Do Ciebie na pewno nie. Twoje życie jest proste. Nie musisz aż tyle uwagi poświęcać swojej własnej świadomości. Po co? Wiesz, że TY byłbyś szczęśliwy, gdyby tylko… „Gdybym tylko był już dorosły… gdybym znów był młody, gdybym miał/a żonę/męża… gdybym znów mógł być wolny od żony/męża. Gdybym miał ten samochód… gdybym tylko sprzedał w końcu ten samochód. Gdybym miał tę pracę… gdybym nie miał tyle pracy. Gdybym miał wkoło więcej przyjaciół, gdybym miał w końcu święty spokój, gdybym miał więcej pieniędzy, więcej czasu, więcej dzieci… Toniesz ...

Czytaj dalej...


Tygodniowe odosobnienie medytacyjne – relacja „na żywo”.

Mój umysł jest jak klatka. Trzyma mnie uwięzioną. Najciekawsze jest to, że drzwi klatki są otwarte. Zawsze były. Ja tylko przyzwyczaiłam się siedzieć w środku. Pojechałam więc na tygodniowe odosobnienie medytacyjne do pięknego ośrodka w Hiszpanii, w Pedreguer. I przez tydzień obserwowałam nie tylko klatkę, jej struktury i formy, ale i jej zawartość. Oraz to, co poza jej granicami… Poniżej opisuję tę niezwykłą przygodę do wnętrza mnie samej, tak jak się przydarzała, na bieżąco.  Medytacja okiem medytującego. Bez woalek, bez ubarwień, bez zbędnych egzaltacji. Dziś dzień „zero”. Jestem już w podróży. Bujam w obłokach. Dosłownie. Chmury nade mną, pode mną i wokół mnie. Otaczają, otulają mnie swoją białą, puszystą kołdrą. Obserwuję nieruchomo, jak moje ciało jest przemieszczane. Samolot leci. A ja trwam w ...

Czytaj dalej...


Ten kamień to mój umysł. Nieociosany. Jeszcze.

Dziś jadę do Hiszpanii ciosać swój umysł. Oglądać go. Obserwować od środka. Transformować. Zaczepiać go i drażnić. Akceptować. Tydzień spotkania ze sobą i z medytacją uważności stoi przede mną otworem. Zgadzam się na największe spotkanie. Sama ze sobą. Tak prawdę powiedziawszy, to trzeba dużej odwagi by zmierzyć się z czeluściami otchłani zwanej “ja”. Jeśli koncepcje opadną – co pozostanie?… I chociaż medytuję już z 13 lat i byłam na różnych tego typu szkoleniach, za każdym razem jest ciekawość i pewnego rodzaju podenerwowanie. Jest też ogromna radość. Co będzie tym razem? Co zobaczę? Jaka kurtyna opadnie w dół? Jakie okulary spadną mi z oczu? I jadę z niewiarygodną, wręcz dziecięcą ochotą szlifować mój umysł, bo wiem, że tylko oszlifowany kamień jest ...

Czytaj dalej...


Bardzo powoli zbliżam się do bycia… staruszką:)

Kilka miesięcy temu na mojej głowie pomiędzy włosami w kolorze letniej pszenicy zauważyłam jednego siwulca. Prawdziwy i dorodny błyszczał się swoim szlachetnym srebrem, w odróżnieniu do złotych sąsiadów. Za dużo nie myśląc, wręcz automatycznie, chwyciłam nożyczki, które leżały akurat w szafce pod ręką i sprawnym ruchem obcięłam go tuż przy nasadzie. Uff, miałam problem z głowy! Szepcząca zimnym, srebrnym szronem starość jeszcze nie zapuka do moich drzwi. Nie! I jak to w życiu zwykle bywa, to czego się boimy wraca do nas często spotęgowane zwielokrotnioną siłą. Minęło kilka miesięcy… Ja już spokojnie zapomniałam o całym incydencie, aż tu nagle, niby znienacka ciach! Nie tylko, że pojawił się z powrotem ale sterczał dumnie na odległość około 5 cm wzwyż. Jak antena! ...

Czytaj dalej...


Jestem kobietą. I co z tego? Nic. I wszystko.

Mickiewicz kiedyś napisał, że imię jego to 40 i 4… No więc ja dziś parafrazując Mickiewicza napiszę, że imię jej to 40 i 4. I w tym statecznym bądź co bądź wieku, którym los mnie obdarzył w ubiegłą sobotę mogę już napisać, że cokolwiek wiem już co znaczy być kobietą. Nie jestem już dziewczynką, podlotkiem, dziewczyną. Jestem kobietą. To brzmi dostojnie. Dojrzale. Jestem kobietą. To znaczy kim? Społeczeństwo nakłada mi wciąż nowe role. Kobieta przedsiębiorca, kobieta matka, kobieta żona, kobieta przyjaciółka, kobieta córka, kobieta sprzątaczka, kobieta kucharka, kobieta wspinająca się po drabinie marzeń, kobieta biegnąca. Wreszcie kobieta, która w ciągłym teatrze życia, zmęczona zmianą tych wszystkich ról, zapomniała czym jest kobiecość… A czym jest kobiecość? Spokojem. Fundamentem ogniska domowego. Uśmiechem. ...

Czytaj dalej...


Mam wysokie ego. I co z tego?

Tak sobie siedzę i myślę… jak dużo w nas stereotypów, które wyrwane z kontekstu nie mają sensu, a ich powtarzanie ukazuje nie do końca przemyślane ich zastosowanie. Oczywiście autor takiej wypowiedzi czuje się jak ktoś, kto wie lepiej, bo zna pewne powiedzenie, twierdzenie lub teorię i nie zawaha się jej użyć w obronie ideałów czy przekonań, które uważa za swoje. Mamy więc takie czasy, w których zrobiła się całkiem niezła nagonka na EGO. Nie powinniśmy go mieć. W ogóle. Czym mniejsze tym lepsze. Czym bardziej upchane w środku nas, skomlące o naszą uwagę, tym rośniemy w oczach świata. Im bardziej schylamy głowę, tym uznanie skapuje na nas jak złoty deszcz z jasnego nieba. Ale czyje uznanie? A czy my się ...

Czytaj dalej...


Zniewolona wolność

Istotą, sednem, fundamentem człowieka jest wolność. Bez niej czujemy się jak sterowane kukiełki, które bezwolnie wykonują czyjeś polecenia. I warto byłoby przystanąć i chwilę zastanowić się nad pytaniem: Czyje to są polecenia? Męża, żony, rodziców, przyjaciół, systemu, religii? Czy może naszego wewnętrznego, jakiegoś nieposkromionego w stosunku do nas samych “ja”? Czym zatem jest autonomia? Prawem do wolnego wyboru, do samostanowienia o sobie, do podejmowania decyzji zgodnie z tym czymś, co w środku nazywa siebie samego “sobą”. I łatwo jest walczyć o autonomię, gdy “kajdany” są zewnętrzne. Gdy walczymy z systemem, z rodzicami, z mężem, lub z żoną. Mamy wtedy wroga. Zewnętrznego. Ten wróg ma często twarz i rodzi w nas pewne emocje. Najczęściej złości. Złość za to wyzwala w nas energię aby przeć ...

Czytaj dalej...


Jestem z siebie dumna:)

Tak sobie siedzę i myślę… jak nie często jesteśmy z siebie dumni. Od dziecka uczą nas najpierw rodzice, potem społeczeństwo, środowisko itd. jak należy być “skromnym” i pokornym. Kto skromniejszy, ten w oczach społeczeństwa zasługuje na szacunek, na niemą i cichą pochwałę. Z wielkim podkreśleniem słowa “CICHĄ”. Możemy więc się tylko domyślać, że ONI nas w duchu chwalą za naszą skromność. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Jeśli ONI nie zrobią tego na głos, raczej nie zrobią tego i po cichu… Przeistaczamy się więc powoli w istoty, które nie chwalą się swoimi osiągnięciami, nie są chwalone przez innych, ale też i nie chwalą osiągnięć tych “innych”. Zapytaj się sam siebie – Kiedy ostatni raz była/eś z siebie dumna/y? A ze ...

Czytaj dalej...


Halo, halo, czy ktoś mnie kocha?

„Halo, halo, czy ktoś mnie kocha?” Wołamy i rozglądamy się wokół. Gdzie? Kto? Przecież dziś Walentynki, to jest TEN dzień, w którym INNI powinni wyrazić nam swoją miłość! Wypatrujemy więc kwiatków, czekoladek, kartek, wspólnej kolacji, telefonu, maila, sms-a, wiadomości na facebook-u… Dzień mija, czekoladki zjedzone, kwiatki jeszcze urzekają swym pięknem, kartkę wpięliśmy ostrą pinezką na tablicę korkową aby pamiętać, że jednak ktoś nas kocha, nie tylko dziś… Ale czym jest miłość? Czy zastanowiliśmy się przez chwilę głębiej? Wszyscy tak jak potrzebujemy. Jest dla nas istotna do życia niemalże jak tlen – dlaczegóż więc nie jest taka prosta jak wdech i wydech? A może jest?… Erich Fromm – wybitny filozof, psycholog i socjolog w swojej rozprawie “O sztuce miłości” zastanawia się ...

Czytaj dalej...


Jak zmienić nastrój uważnością

Dziś wstałam w złym nastroju. Nocny kaszel i zarwana noc dały o sobie znać. Tym razem pod postacią nie bezpośrednią. Niby nic w sumie nie boli, a jednak coś w duszy przestało grać. Życie – czy ma sens? Odwieczne pytanie. Obserwuję myśli. Zaczynają się nakręcać. Jest źle. Jednak jest bez sensu. Nie ma słońca, ja jestem chora, bezsilna, bez kierunku i bez steru. Bez energii. W sumie to jedno wielkie “BEZ”. Czuję się coraz gorzej. Bolą mnie plecy. I gardło. W sumie to bolą mnie wszystkie mięśnie. No i w tym stanie emocjonalnym zaczęłam wnikliwie obserwować myśli. Jakie one są? Negatywne. Ewidentnie. Ja – “pani od szczęścia” i od wiecznego optymizmu, zarażająca innych dobrą energią i motywacją do działania, dziś ...

Czytaj dalej...


Dlaczego przestajemy kochać?

Kocham, lubię, szanuję, nie chcę, nie dbam, żartuję… Biała suknia, garnitur szyty na miarę. Drżącym głosem w obecności rodziny, przyjaciół i najbliższych przyrzekają sobie miłość na dobre i na złe i wierzą w to całym sercem. Za kilka lat w pustej i głuchej sali sądowej tym samym drżącym głosem znów zgodnie odpowiadają na frustrujące pytanie: Czy pan kocha żonę? Nie, już nie… A pani? Też nie… Co się stało? Gdzie podziała się ta cała „miłość”? Chcąc odpowiedzieć na tak postawione pytanie, trzeba byłoby zmierzyć się z samym pojęciem miłości. Czym ona jest? Namiętnością? Zakochaniem? Zauroczeniem? Wszystkie te stany przychodzą i odchodzą jak poranna rosa rozpraszająca się z każdym kolejnym promieniem słońca. Są nietrwałe i szybko znikają… A może miłość jest ...

Czytaj dalej...


Słoń i żyrafa

Tak sobie siedzę i myślę… – jak często nasze relacje są wypaczone. Tkwimy w uwikłaniach i schematach nie widząc tak naprawdę ani siebie ani innych. Ci, którzy mieli nas inspirować, okazują się nie wytrzymywać presji i dają nam na koniec porządnego kopniaka. Czy to oni są “źli”, czy nasze oczekiwania wobec nich? Czy to tak ma być, że jeśli ktoś pomógł nam jeden raz, to powinien drugi, a jak już pomógł drugi to powinien przy nas trwać w gotowości na zawsze? Zawsze jak będziemy go potrzebować?… Bo jeśli on będzie potrzebował nas, to będzie zupełnie inna bajka. A my takiej bajki to już nie chcemy. Wierzymy więc we własne ograniczenia i własną “małość”. Poddajemy się innym, bo to przecież tak ...

Czytaj dalej...


Po co komu medytacja?

Tak sobie pomyślałam, że aby zobrazować czym jest medytacja, posłużę się metaforą. Krótką opowieścią. Historią, która może przytrafić się każdemu.  Ktoś obserwujący Cię z boku może nie zauważyć różnicy. Nie będziesz wcale bardziej święty. Różnica za to polegać będzie na zupełnie innym przeżywaniu wewnętrznym. I jeśli to przeżywanie się zmieni, to i zmieni się Twoje postrzeganie – w konsekwencji czego zmieni się cała sytuacja. Bo to my nadajemy znaczenie naszej rzeczywistości. Nikt inny. A jeśli zmienimy znaczenie danej sytuacji, to i nasza reakcja będzie zupełnie inna. Bo dzięki medytacji uważności wychodzimy poza schemat i stare wzorce, które w nieskończoność każą nam powtarzać wciąż od nowa ten sam „film”. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że póki nie wypracujemy świadomości, to ...

Czytaj dalej...


Tak sobie siedzę i myślę…

Tak sobie siedzę i myślę... Gdzie lub kiedy jest ten CZAS, w którym będzie to właściwe TO. ... - mamo, pobaw się ze mną - mówi mała, cudna dziewczynka - kiedy? - pyta mama, przygotowując śniadanie - teraz - odpowiada dziewczynka - zaraz - odpowiada lekko poirytowana mama Kolejna wiosna... - mamo, pobaw się ze mną - mówi większa, cudna dziewczynka - kiedy? - pyta mama, przygotowując obiad - teraz - odpowiada dziewczynka - zaraz - odpowiada lekko poirytowana mama Kolejna wiosna... - mamo, pobaw się ze mną - mówi całkiem już duża, cudna dziewczynka - kiedy? - pyta mama, przygotowując kolację - teraz - odpowiada dziewczynka - zaraz - odpowiada lekko poirytowana mama Przyszło lato - córeczko, może się z Tobą pobawić? - pyta całkiem dojrzała mama cudnej nastolatki - teraz? - pyta dziewczyna z niedowierzaniem - teraz ...

Czytaj dalej...


To jest SZCZĘŚCIE według mnie

Właśnie tak sobie siedzę i myślę, że naprawdę jestem szczęśliwa:) Robię to, co lubię. Jestem, tu gdzie chcę być i są przy mnie LUDZIE. Ludzie, którzy tak jak ja są tylko i AŻ ludźmi. Nie dajmy się zwariować szaleństwom tego świata, bo jest on dużo prostszy niż nam się wydaje, z drugiej strony jest on bogatszy, niż podpowiada nam najśmielsza fantazja. To, co jest najpiękniejsze nie kosztuje nic. Wystarczy tylko otworzyć oczy i spojrzeć w oczy kogoś bliskiego, kto zawsze tu był. Czy te oczy nie są piękne?... A w ich wnętrzu, w samej głębi, gdy będziesz wpatrywać się uważnie, zawsze znajdziesz siebie, swoje własne odbicie... Ciekawe, prawda? Odbijamy się w oczach świata, ale też świat odbija się w naszych. Może to nasza percepcja stwarza to, ...

Czytaj dalej...


Fascynacja na sprzedaż

Tak jak zwykle, tak sobie siedzę i myślę... Dziś tematem moich rozmyślań jest fascynacja. Co się z nią stało? Gdzie się ona podziała w naszych czasach? Gdzieś biegniemy. Ale już nawet nie wiemy za czym - byle szybciej, byle bliżej. A właściwie bliżej czego? Co jest tą ostateczną metą?... Każdy - w pośpiechu lub nie, dobiegnie i tak do swojej mety. Bez wyjątku. Nie ominie ona nikogo. Bogatego, biednego, chorego, zdrowego... A co z fascynacją? A po co nam ona! To zbędna cecha. Szkoda tracić na nią czas. Bo gdy się posiada fascynację, to trzeba kontemplować chwile, momenty, sytuacje i ludzi. Przebywa się wtedy na 100% w życiu, całym sobą. Sercem i umysłem. W związkach, w pracy, w działaniu a nawet w relaksie. Ale kto ...

Czytaj dalej...


This is a unique website which will require a more modern browser to work!

Please upgrade today!